ANTARKTYDA
„Ostatni biały kontynent — tam, gdzie kończy się mapa i zaczyna cisza."
Antarktyda to kontynent bez stałych mieszkańców, za to z lodowcami, pingwinami i ciszą, jakiej nie znajdziesz nigdzie indziej. Da się tam dotrzeć nawet na 1–2 dni — lotem z południowego Chile lub rejsem z południowej Argentyny. Tu zamiast krajów mamy bazy różnych krajów, do których wybierają się różne ekspedycje.
Przygotowanie do wylotu na Antarktydę
Na swoją podróż wybrałam linie DAP. Oferują jedno lub dwudniowy wyjazd. Musi się zebrać grupa 5-6 osób na ten sam termin i formę. Początkowo chciałam lecieć na 2 dni, ale nie było to wtedy możliwe.
Na miejscu należy być do dyspozycji kilka dni. Na początku odbywa się obowiązkowe szkolenie przed wyprawą - w siedzibie linii w Punta Arenas.
Moja podróż przypadała na styczeń – wtedy jest tam prawie całą dobę widno, a podróż rozpoczynaliśmy w południe. Taka podróż jest możliwa od listopada do lutego, w najcieplejszej części roku dla tego regionu. Przelot na Antarktydę trwa około 2h.
Od momentu szkolenia jesteśmy do dyspozycji 4 dni w hotelu i wieczorem dostajemy informację, czy kolejnego dnia startuje nasza wyprawa. Jest to uzależnione od prognozy pogody.
Dostajemy specjalne buty, które są dezynfekowane pod kątem zachowania stałej biosfery na Antarktydzie oraz wodoodporny strój - w który przebierzemy się już na miejscu w bazie przed dalszym eksplorowaniem okolicy.
Poniżej garść informacji zebranych w czasie tego przygotowania do wyprawy.
- Antarktica została nazwana jako przeciwieństwo Arktyki - anty+arctica, a Arctica oznacza w łacinie konstelację niedźwiedzia.
- W 1959 roku w Waszyngtonie podpisano pakt, że Antarktyda jest naturalnym rezerwatem dedykowanym pokojowi i nauce i ma być chroniona i wolna od polityki. Podpisało to 16 krajów.
- Najbardziej zimne i wietrzne miejsce na świecie. Ponad 100 km/h to siła wiatru, która może być blisko bieguna Południowego. -89° C to najzimniejsza temperatura zarejestrowana.
- Ok 55 mln lat temu nie było tam śniegu, był to zielony kontynent jeszcze z roślinami.
- Wszystkie biura organizujące wyjazdy muszą należeć do IAATO - International Association of Antarctica Tour Operators i ściśle przestrzegać zasad.
- Na całej Antarktydzie jest całkowity zakaz palenia.
- Mamy ok 18 gatunków pingwinów na świecie, a z tego około 8 żyje na tym kontynencie. Żyją ok 20 lat. Pływają ok 30-40 km/h. Należy utrzymać odległość około 5m od pingwinów.
- Są też albatrosy i mewy. Możemy spotkać Rookeries - duże zbiorowiska ptaków, np. Pingwinów, które należy omijać i zostawić im spokój.
- Od lwów i słoni morskich trzeba zachować ok 15-25m ponieważ mogą być niebezpieczne, zwłaszcza gdy mają młode.
- Jest tam najwyższa średnia wysokości kontynentu, ponieważ większość to góry co najmniej 1000 m, aż do prawie 5000m n.p.m.
Mieliśmy 2 podejścia do startu, za pierwszym razem cofnęli nas już z płyty lotniska, ze względu na pogorszenie się warunków pogodowych. Drugie podejście było już z sukcesem, o czym więcej przeczytacie poniżej.
Cel osiągnięty: Antarktyda!
Zrealizowałam mój cel Językowej Podróży przez Kontynenty i stanęłam na ostatnim kontynencie, na Antarktydzie. Łatwo będzie zapamiętać, ponieważ to też urodziny mojej siostry, choć pewnych dat się nie zapomina.
Na pokładzie najmniejszego samolotu jakim kiedykolwiek leciałam debatowaliśmy ponad 2h o podróżach. W 6-osobowej ekipie dla połowy z nas był to ostatni kontynent do odwiedzenia. Miałam okazję poznać Henry'ego z Danii, który odwiedził już wszystkie 193 kraje na świecie! Prowadzi stronę Every Country in the World, ale właśnie Antarktyda była jego ostatnim kontynentem, jak u mnie. W Ekipie były też 3 osoby z USA i 1 osoba z Chile. Rozmowy były bardzo inspirujące.
"Myślę, że taka wyprawa jest wyjątkowa także dzięki ludziom, którzy w niej uczestniczą. Można dzielić pasję do podróży, wymieniać doświadczenia i inspiracje."
Lot trwał około 3h. W trakcie lądowania przelecieliśmy nad naszym celem, ze względów bezpieczeństwa podchodziliśmy do lądowania z drugiej strony. Nie ma typowego pasa startowego, nie ma betonu, asfaltu, lądujemy na ubitej ziemi. Pierwsze wrażenie jest takie, że nie wszystko pokryte jest lodem i śniegiem. Jest obecnie temperatura około 0 stopni Celsjusza. Oczywiście lodowce to co innego, ale koło nich możemy zobaczyć klasyczną ziemię, gdzieniegdzie oprószoną śniegiem.
Zodiakiem do lodowca
Mieliśmy podobno póki co najlepszy dzień jeśli chodzi o pogodę w tym sezonie, choć zaliczyliśmy i śnieg i grad. Popłynęliśmy łódką typu zodiak do lodowca Collins. Mało kiedy jest taka możliwość ze względu na pogodę. Na łodzi jest naprawdę zimno, poza kamizelką dostaliśmy jeszcze dodatkowe kurtki wydłużone do kolan, chodziliśmy w tym jak te pingwiny. Moczy woda i wieje wiatr. Miałam na sobie opaskę, czapkę, kaptur polarowy i ten od kurtki, zwykłe skarpetki, na nie narciarskie i na to nasze z gór.
Wracając dopłynęliśmy do lądu po środku niczego na mały spacer i inną perspektywę lodowca. Mijaliśmy wielokrotnie pływające koło nas pingwiny, które wyskakiwały z wody jak delfiny, ale są tak szybkie, że zanim zdejmie się rękawiczkę, aby zrobić zdjęcie to już ich nie ma - a musicie uwierzyć, że w tym momencie bez rękawiczek ręka zamarzała w locie.
Szybki powrót i refleksje
W samej bazie było wifi, więc na chwilę mogłam połączyć się na wideo z rodziną i wrzucić 2 zdjęcia w relacje jeszcze będąc na Antarktydzie. Przed 17 zamykało nam się okno pogodowe aby móc wylecieć, a ze względu na zwiększony powiew wiatru wracaliśmy większym samolotem, przez to też szybciej dotarliśmy na lotnisko. Należy mieć świadomość, że jednodniowy pobyt to tak naprawdę kilka godzin obcowania z Antarktydą, do którego dochodzi cała logistyka od rana do wieczora.
Podjęliśmy dobrą decyzję przekładając lot na ten kolejny dzień, poprzedniego dnia podobno był tam ogromny sztorm, bylibyśmy niecałe 2h i nie wiadomo czy opuścilibyśmy w ogóle bazę.
Nie lecieliśmy na biegun, to zewnętrzna część kontynentu, głębiej docierają naukowcy, badacze, obsługa bazy. Tutaj mamy ziemię, lodowce i wodę.
Koszt takiej wyprawy do kilka tysięcy dolarów, ale w końcu takie wydarzenie realizuje się zwykle raz w życiu.
Bardzo ciekawe doświadczenie, od lotu malutkim samolotem, po zderzenie z wyobrażeniem o tym kontynencie.
Na pewno zaskakujące jest, że nie ma tu wszędzie śniegu. Niby 0°, ale przez wiatr odczuwalne jest poniżej -10. Temperatura wody również jest w okolicy 0.